|
Najnowsze wpisy
Praktyczna windykacjaporadek2010-11-30 16:24
Problem występuje bardzo często zarówno gdy chodzi o egzekucję długów z działalności gospodarczej jak również w przypadku takich wierzytelności jak np. pożyczki prywatne. Chodzi o to że często jedynym składnikiem majątku dłużnika jest przedmiot który posiada on wspólnie ze współmałżonkiem. Niestety, jeżeli współmałżonek nie jest dłużnikiem, to egzekucja np. ze wspólnej nieruchomości jest niemożliwa. W tym zakresie popełniają błąd właśnie najczęściej prywatni pożyczkodawcy którzy mogliby zażądać także aby współmałżonek też podpisał się na umowie pożyczki lub chociaż pisemnie wyraził zgodę na zaciągnięcie pożyczki o której przecież wie i akceptuje. Komornik owszem zajmie nieruchomość gdy tytuł wykonawczy jest tylko na jednego ze współmałżonków ale dalsze czynności uzależniać będzie od przedłożenia klauzuli wykonalności także przeciwko drugiemu współmałżonkowi. Nie dojdzie jednak do tego jeżeli jak wspomniałem, drugi współmałżonek nie podpisał się na umowie pożyczki.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (2)
2010-10-24 20:34
Kolega przymierza się do założenia firmy windykacyjnej, formalnie to już założył. Ponieważ nie ma zamiaru oszukiwać pobierając od klientów-wierzycieli zaliczki i potem nic nie robić, więc sukcesu mu nie wróżę. Nie chcę przez to powiedzieć że ja oszukiwałem, bo absolutnie nie, ale dzisiaj taka konkurencja (także) w branży windykacji, że sukcesu mu nie wróżę, co delikatnie dałem mu do zrozumienia, ale zdecydowanie zniechęcać to nie chcę. Jednak do rzeczy. Zapytał mnie czy ma sens aby ubezpieczył się od odpowiedzialności cywilnej jako windykator. Nie na wypadek zbyt gwałtownych potrząśnięć dłużnikiem, bo zapowiada windykację zgodną z prawem, ale na wypadek "pieprzenia" sprawy powierzonej mu do windykacji, jeżeli źle napisze pozew, nie złoży wniosków n a rozprawie itp. Ubezpieczenie OC działalności gospodarczej może też objąć windykatora, czemu nie. Jeżeli jednak posunie się do rażącego niedbalstwa, wówczas klient ubezpieczyciel odszkodowania nie wypłaci i to on będzie musiał zapłacić. A jeśli zaprzepaści dochodzenie wierzytelności np. na 200 tys. zł. (zlecenia windykacji takich kwot od firm nie należą do rzadkości) to może być niewesoło. Dlatego zasugerowałem mu i sugeruję każdemu (początkującemu) właścicielowi firmy windykacyjnej jednak wejść w układ z prawnikiem.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2010-10-09 17:26
Jeszcze ze trzy lata temu byłem bezlitosnym wrogiem wszystkich dłużników, każdego jak leci. Jak dłużnik to na pewno nieuczciwy, naciągacz a i pewnie oszust - takim stereotypem byłem owładnięty. No cóż, działalność moja gospodarcza nie szła mi tak jak sobie oczekiwałem a tu jeszcze jeden z drugim nie płaci... Pewien, pozwolę sobie stwierdzić, że sukces jaki w ciągu ostatnich trzech lat osiągnąłem w biznesie pozwolił mi też na spokojnie i obiektywnie przyjrzeć się dłużnikom, indywidualnym ich sytuacjom. I częściej spokojnie rozmawiam z nimi, pozwalam im się wygadać. No i zweryfikowałem swoje poglądy i przekonania bo z tego co widzę, to większość dłużników nie płaci po prostu dlatego że autentycznie nie ma pieniędzy a nie dlatego że chcą oszukać wierzyciela. W takim stanie rzeczy zadaję sobie coraz częściej pytanie czy jest sens dopisywać ich do Krajowego Rejestru Długów albo di internetowej giełdy wierzytelności (też przecież tak naprawdę z zamiarem napiętnowania ich). Przecież jak nie ma z czego zapłacić to żaden wpis do rejestru długów takiego czy innego nic mi nie pomoże. A wręcz przeciwnie, może zaszkodzić. Dłużnik mój będzie mieć utrudnione prowadzenie działalności gospodarczej i generalnie życie a przez to nie wypracuje środków i długu mi nie zwróci. Tyle.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2010-09-15 12:34
Odkąd nie ma obowiązku podpisywania faktur, wierzyciele nagminnie robią się w przysłowiowe jajo. Niezbyt wyszukane to określenie jak na biznesowy blog ale bezinteresowna irytacja ogarnia człowieka. Chce jeden z drugim zlecić windykacje należności z faktury, OK. Na pytanie czy faktura jest podpisana słyszy czasem z wyrzutem a nawet oburzeniem że "przecież nie ma obowiązku podpisywania faktur. Zgadza się, takiego obowiązku już nie ma, ale roszczenie powinno być udokumentowane bo jeśli dłużnik wniesie sprzeciw od nakazu zapłaty wydanego na podstawie niepodpisanej faktury i zarzuci że np. towaru nie otrzymał, to powództwo zapewne zostanie oddalone. Chyba że istnieje inne potwierdzenie dostarczenia towaru (wykonania usługi) zgodnie z umowa. Niestety, często nie istnieje... Czyli, wierzyciel nie dysponuje wówczas żadnym dowodem potwierdzającym istnienie wierzytelności. Zadziwia jednak że pomimo takiego prawie łopatologicznego tłumaczenia, wielu naszych biznesmenów dalej tego nie rozumie, "bo przecież nie ma obowiązku podpisywania faktur"...
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2010-09-13 06:15
Nie to żebym nie płacił własnych zobowiązań, ale trzy razy zdarzyło mi się przegrać (jako powód) proces o zapłatę i zostały do zapłaty koszty procesowe poniesione przez pozwanego. Nie mając nr konta pozwanego, za każdym razem machnąłem ręka i czekałem aż zajmie się sprawą komornik albo że dłużnik zapomni. Nie zapomnieli. Komornik za każdym razem zajął mi konto jednak blokada środków przez bank dokonywana była dobrych kilka dni później po otrzymaniu przeze mnie odpisu zajęcia. Gdybym chciał, to pieniądze w każdym z przypadków wycofałbym z konta i egzekucja w tym przedmiocie byłaby bezskuteczna. Jak to możliwe? Otóż komornik, wysyłając zajęcie konta do banku, ma obowiązek równocześnie wysłać odpis samemu dłużnikowi. W przypadku np. kiedy komornik ma swą siedzibę w tej samej miejscowości co dłużnik a ten ma internetowe konto w banku z siedziba w innym mieście, najpewniej będzie tak jak w moim przypadku było. A zwykle tak właśnie jest, bo wierzyciel wybiera zazwyczaj komornika właściwego miejscowo dla siedziby dłużnika. Mamy więc przepis zupełnie niedostosowany do realiów, zapewnie drastycznie obniżający skuteczność egzekucji a tym samym w ogóle, gdyż egzekucja z rachunku na którym są środki to często jedyna jej skuteczna forma.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
|